Nakaz noszenia maseczek?

Zmiany, zmiany i nowe obowiązki, czyli jak jednym zdaniem w rozporządzeniu można wywołać tak wiele pytań?

Wątpliwości dotyczących obowiązku noszenia masek jest tak dużo, że rząd sam siebie zmusił do wprowadzenia kolejnego rozporządzenia, które ma wyjaśniać niedawno wprowadzone zmiany do poprzednich zmian. Ciągłe zmiany powodują, że niewiele osób jest w stanie za nimi nadążyć.

Przedmiotem wątpliwości jest § 18 ROZPORZĄDZENIA RADY MINISTRÓW W SPRAWIE USTANOWIENIA OKREŚLONYCH OGRANICZEŃ, NAKAZÓW I ZAKAZÓW W ZWIĄZKU Z WYSTĄPIENIEM STANU EPIDEMII z dnia 10 kwietnia 2020, który stanowi, że:

„Od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy części odzieży (chusta, buff, szalik -przypis autora)  maski albo maseczki, ust i nosa podczas przebywania poza adresem miejsca zamieszkania lub stałego pobytu”

Już na pierwszy rzut oka widać, że treść tego paragrafu jest bardzo ogólna i niczego nie wyjaśnia. Nie ma w nim wymienionych jasnych reguł kiedy należy nosić maski. Do kogo skierowany jest ten ten obowiązek, czy wszyscy obywatele muszą spełniać ten obowiązek? Pytania i wątpliwości dotyczą również tego, czy wszyscy obywatele mają obowiązek noszenia masek również w samochodach?

W naszej ocenie przedmiotowa sytuacja jest związana z tym, że przepisy są wprowadzane w pośpiechu a regulacje dotyczące praw i obowiązków obywatelskich uchwalane są przez Ministerstwo Zdrowia, w miejsce Ministerstwa Sprawiedliwości. W ostatnim okresie widoczny jest brak działań głównego organu państwa, który zarządza tworzeniem przepisów prawa. Wprowadzane są kolejne zmiany do już uchwalonych i wprowadzonych zmian w przepisach prawa. Powoduje to, że bardzo trudno jest odnaleźć się w tym gąszczu przepisów, ustaw i rozporządzeń.

W tym miejscu należy również powiedzieć o wątpliwościach rodziców małych dzieci dotyczące konieczności noszenia masek antywirusowych. Nie bez racji twierdzi się, że  osłona twarzy może utrudniać oddychanie u maluchów. Te postulaty zostały zauważone przez Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), które wydało oświadczenie, że dzieciom do 2. roku życia oraz osobom, które mają problemy z oddychaniem, nie należy nakładać na twarz maseczek.

Mając na uwadze te wątpliwości rząd doszedł do wniosku, że nowe rozporządzenie ma na celu uszczegółowienie przepisów dotyczących obowiązku zakrywania ust i nosa, który został wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów  w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 658), i który ma zacząć obowiązywać od dnia 16 kwietnia 2020 r. Projekt wskazuje na konkretne sytuacje, w których obowiązek zakrywania ust i nosa obowiązuje, a także wskazuje na odstępstwa od tego obowiązku.

Nasza kancelaria adwokacka przedstawia projekt , jakie mają zostać wprowadzone z dniem 16 kwietnia 2020 r.

 „§ 18. 1. Od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski albo maseczki, ust i nosa:

1)     w środkach publicznego transportu zbiorowego w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 14 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym oraz w pojazdach samochodowych, którymi poruszają się osoby niezamieszkujące lub niegospodarujące wspólnie;

2)     w miejscach ogólnodostępnych, w tym:

a)     na drogach i placach,

b)     w zakładach pracy oraz w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby: administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, kultu religijnego, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, wychowania, opieki zdrowotnej, społecznej lub socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, w tym usług pocztowych lub telekomunikacyjnych, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym; za budynek użyteczności publicznej uznaje się także budynek biurowy lub socjalny,

c)     w  obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach (straganach),

d)     na terenie nieruchomości wspólnych w rozumieniu art. 3 ust. 2 ustawy z dnia  24 czerwca 1994 r. o własności lokali (Dz. U. z 2020 r. poz. 532 i 568).

2. Obowiązku określonego w ust. 1 nie stosuje się w przypadku:

1)     pojazdu samochodowego, w którym przebywa lub porusza się 1 osoba albo 1 osoba z dzieckiem, o którym mowa w pkt 2;

2)     dziecka do ukończenia 4 roku życia;

3)     osoby, która nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym albo głębokim lub niesamodzielności; okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane;

4)     osoby wykonującej czynności zawodowe, służbowe lub zarobkowe w budynkach, zakładach, obiektach, placówkach i targowiskach (straganach), o których mowa w ust. 1 pkt 2 lit. b i c, z wyjątkiem osoby wykonującej bezpośrednią obsługę interesantów lub klientów;

5)     kierującego środkiem publicznego transportu zbiorowego w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 14 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym, lub pojazdem samochodowym wykonującym zarobkowy przewóz osób, jeżeli operator publicznego transportu zbiorowego albo organizator tego transportu w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 8 i 9 tej ustawy albo przedsiębiorca wykonujący działalność w zakresie zarobkowego przewozu osób, zapewnia oddzielenie kierującego od przewożonych osób w sposób uniemożliwiający styczność w rozumieniu art. 2 pkt 25 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi;

6)     duchownego sprawującego kult religijny, w tym czynności lub obrzędy religijne, podczas jego sprawowania;

7)     żołnierza Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i wojsk sojuszniczych, a także funkcjonariusza Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, wykonujących zadania służbowe, stosujących środki ochrony osobistej odpowiednie do rodzaju wykonywanych czynności.

3. Osoba wykonująca czynności zawodowe w obiektach handlowych lub usługowych lub w placówkach handlowych lub usługowych może w czasie wykonywania tych czynności zawodowych realizować obowiązek, o którym mowa w ust. 1, przez zakrywanie ust i nosa przy pomocy przyłbicy, jeżeli wszystkie stanowiska kasowe lub miejsca prowadzenia sprzedaży lub świadczenia usług w danym obiekcie lub placówce są oddzielone od klientów dodatkową przesłoną ochronną.

4. Osoba ma obowiązek odkrycia ust i nosa na żądanie:

1)     organów uprawnionych w przypadku legitymowania tej osoby w celu ustalenia jej tożsamości;

2)     innej osoby w związku ze świadczeniem przez nią usług lub wykonywaniem czynności zawodowych lub służbowych, w tym w przypadku konieczności identyfikacji lub weryfikacji tożsamości danej osoby.”.

Analiza proponowanych zmian prowadzi do następujących wniosków.

  1. Czteroosobowa rodzina (mama, tata, syn lat 6 i córka lat 3) w domu nie musi nosić maseczek, a wsiadając do auta: mama, tata i synek muszą mieć maseczki a córka już nie. Ewidentna sprzeczność wewnątrz jednego aktu prawnego.
  2. W jaki sposób rodzice praktycznie będą w stanie egzekwować od swoich dzieci te nakazy, to trudno powiedzieć. Czy w takich sytuacjach będą ponosić odpowiedzialność? Naszym zdaniem jest to wątpliwe prawnie.
  3. Czym różni się odprawianie obrzędów religijnych dla wiernych od wykonywania bezpośredniej obsługi interesantów lub klientów? W naszej ocenie nie ma żadnej różnicy, więc dlaczego jedna grupa uzyskuje uprzywilejowanie, bez względu na fakt odgrywanej roli społecznej i jej oceny z punktu widzenia moralnego.

 

Przechodząc do podsumowania. Rząd częściowo uszczegółowił ograniczenia, jakie nakłada na obywateli. Dzieje się to jednak w pośpiechu, bez większej refleksji, a obowiązek informacyjny i edukacyjny przerzuca się na osoby trzecie. Tak nie powinno być.

Czekamy na Państwa pytania i wątpliwości i co was w tych zapisach niepokoi lub zastanawia.

 

Znajdź nas:

Rezygnacja z wakacji

Rezygnacja z wakacji spowodowana koronawirusem

Wiosna to czas, kiedy zmęczeni pracą Polacy pakują do walizek kremy z filtrem, paszporty i ruszają na wakacje, wykupione często po okazyjnych cenach w tzw. ofertach first minute. Niestety tegoroczne plany urlopowe drastycznie pokrzyżował wybuch pandemii choroby COVID-19 wywoływanej wirusem SARS-CoV-2, który wszystkich z nas zmusił do pozostania w domach do odwołania. Wobec powyższego umowy o udział w imprezach turystycznych są masowo rozwiązywane zarówno przez biura podróży, jak i klientów. Rezygnacja z wycieczki spowodowana koronawirusem po wprowadzeniu licznych obostrzeń była w wielu przypadkach nieunikniona, zanim to się stało stanowiła po prostu przejaw odpowiedzialności i dbałości o zdrowie i życie swoje oraz innych osób, ale w każdym przypadku musiała wiązać się z pytaniem: ,,Czy odzyskam pieniądze?’’ Uspokajamy, może i nikt nie przewidział zaatakowania organizmów ludzkich przez nowy koronawirus, niemniej jednak ustawodawca znacznie przed zaistnieniem owego zagrożenia wyposażył nas w instrumenty pozwalające na pełny zwrot kosztów poniesionych w związku z niezrealizowaną wycieczką.

,,Zrezygnowałem z wycieczki zanim zostały zamknięte granice. Czy mogę starać się o zwrot kosztów?’’

Temat niniejszego artykułu często bywa poruszany w mediach. Ilekroć jednak słyszę o uprawnieniach przysługujących klientom biur podróży, towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że pomijana jest sytuacja osób, które postanowiły rozwiązać umowę z biurem podróży zanim rządy większości państw w Europie zdecydowały się na ograniczenie przemieszczania się między państwami. Co do zasady można zrezygnować z wycieczki w każdym czasie przed jej rozpoczęciem, co jednak wiąże się z poniesieniem części kosztów. W zależności od oferty, z jakiej korzystamy i momentu rezygnacji, klient może być obowiązany do uiszczenia nawet 90% całości kosztów wycieczki. Trudno zaprzeczyć, że w obecnej sytuacji byłoby to nie do przyjęcia. Taki klient widząc rozwój niebezpieczeństwa, z którym aktualnie się borykamy, zatroszczył się o zdrowie swoje i osób z którymi ma bezpośredni kontakt na co dzień. Z kolei ustawa o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych pozwala mu zatroszczyć się również o jego finanse. Art. 47 ust. 4 przedmiotowego aktu stanowi, że:

Podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego.

Pandemia, czy jak to miało miejsce jeszcze miesiąc temu epidemia, jest niewątpliwie okolicznością nieuniknioną i nadzwyczajną w myśl rzeczonego przepisu. Jest to bezsporne wobec egzemplifikacji zawartej w preambule Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2015/2302, w której została ona wymieniona wprost. Należy jednak podkreślić, że w przypadku zastosowania omawianego przepisu, klient nie jest uprawniony do odszkodowania ani zadośćuczynienia.

,,Biuro podróży rozwiązuje umowę i proponuje nowy termin wycieczki, czy mogę starać się o zwrot kosztów?’’

W dniu 13 marca 2020 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało rekomendację w sprawie ograniczenia podróży zagranicznych, której wydźwięk sprowadzał się do tego, by podróżować jedynie w absolutnie niezbędnych przypadkach (np. w celach zawodowych). Po opublikowaniu tegoż dokumentu niektóre biura podróży zdecydowały się na odwołanie wszystkich wycieczek i masowo rozesłały do swoich klientów informacje o rozwiązaniu umowy z jednoczesną propozycją ustalenia nowego terminu podróży. W pełni zrozumiałe są wątpliwości klienta co do decyzji w tym temacie. Nie sposób przecież planować wakacji, podczas nikt nie jest w stanie określić, jak długo będziemy mieli do czynienia z zagrożeniem wywołanym wirusem SARS-CoV-2, czy buro podróży, z którego usług korzystamy będzie nadal istniało po zakończeniu sytuacji epidemicznej, a nawet czy prywatna sytuacja klienta będzie w owym czasie pozwalała na jakikolwiek wyjazd. To jedynie przykładowe z licznych rozterek, przed którymi staje niedoszły urlopowicz po otrzymaniu wiadomości o podobnej treści. Niewątpliwie bardziej korzystne i, nie ukrywajmy, rozsądne jest odzyskanie poniesionych kosztów podróży. Należy zatem podkreślić, że niezależnie od treści wiadomości, jaką klient otrzyma od biura podróży, w obecnej sytuacji przysługuje mu pełny zwrot pieniędzy.Swoista ,,nowa oferta’’ dotycząca przełożenia wycieczki na inny termin stanowi jedynie propozycję, która jest po prostu bardziej korzystna dla biura podróży z uwagi na trudną sytuację branży turystycznej, lecz w żadnym wypadku nie jest ona jedyną opcją pozwalającą na brak utraty poniesionych środków. Jeśli zatem klient nie jest zainteresowany zmianą terminu wycieczki, może on o tym poinformować biuro, które obowiązane jest zwrócić mu pieniądze w całości. Podstawę rzeczonego roszczenia stanowi pkt. 2 ust. 5 art. 47 ImprTurU, zatem i w tym przypadku klient pozbawiony jest uprawnienia do odszkodowania i zadośćuczynienia.

,,Czy zwrot kosztów odzyskam dopiero po 180 dniach?’’, czyli co nowego przygotował ustawodawca dla turystów w związku z koronawirusem

W momencie pisania niniejszego artykułu Sejm uchwalił już zmiany do ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, które za pewne lada dzień przejdą resztę procedury legislacyjnej i wejdą w życie. Rzeczona ustawa już w dniu jej ogłoszenia zawierała regulację gwarantującą przedsiębiorcy turystycznemu zwrot wpłat przekazanych na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Taka ochrona okazała się być jednak niewystarczająca, czego konsekwencję stanowią przepisy, o których mowa mają na celu przede wszystkim wsparcie dla tourorganizatorów. Ich płynność finansowa ma niestety zostać zapewniona poniekąd kosztem turystów. Art. 15k tzw. Specustawy ustanawia nowe rozwiązania, z których korzystać będą biura podróży.

Przede wszystkim, w przypadku zastosowania wyżej opisanych instytucji (tzn. Skorzystania z trybu ust. 4 art. 47 ImprTurU albo pkt. 2 ust. 5 art. 47 ImprTurU) w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki. Ustawowym terminem, w jakim organizator winien jest zwrócić koszty wycieczki jest okres 14 dni od odstąpienia od umowy albo jej rozwiązania. Wobec tego, klient może uzyskać zwrot kosztów nawet dopiero po 194 dniach od rzeczywistej rezygnacji z podróży.

Ponadto, ustawodawca w swoisty sposób zinstytucjonalizował stosowany już w praktyce zabieg przełożenia wycieczki na inny termin, jednak czyniąc go bardziej elastycznym. Ust. 2 art. 15k omawianej ustawy stanowi bowiem, że odstąpienie, czy też rozwiązanie umowy nie będzie skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna. Jeśli klient zgodzi się na przyjęcie rzeczonego vouchera będzie mógł w ustawowo określonym czasie wykorzystać go na poczet dowolnej wycieczki, z tym jednak zastrzeżeniem, że w przypadku wybrania oferty droższej będzie musiał dopłacić odpowiednią sumę.

Analizując powyższe zmiany można odnieść wrażenie, że ustawodawca stara się przekonać turystów do korzystania z opcji otrzymania vouchera, który dostaną przecież niemalże natychmiast, będzie on namacalnym dowodem zatrzymania ekwiwalentu pieniędzy, podczas gdy wizja ich zwrotu zdaje się być dalece odległa i, co gorsza, niepewna. Pamiętajmy jednak, że uprawnienie do zwrotu kosztów niezrealizowanej wycieczki nie budzi wątpliwości. Droga do odzyskania pieniędzy może być jednak utrudniona i wydłużona z uwagi na obecną sytuację branży turystycznej, która pomimo wprowadzenia tzw. Specustawą nadzwyczajnych regulacji nadal pozostaje ciężka. Naturalnie, w pierwszej kolejności należy nawiązać kontakt z organizatorem odwołanej wycieczki i za pewne w niektórych przypadkach będzie to wystarczające do odzyskania całej kwoty. Wielu turystów będzie jednak zmuszonych wystąpić na drogę sądową, w której niezbędna może okazać się profesjonalna pomoc i która z pewnością będzie nieco dłuższa. Pamiętajmy jednak, że niezależnie od okoliczności, warto dochodzić swych praw.

autor: prawnik Dominika Kiełbas

 

 

Znajdź nas:

Ochrona dóbr osobistych i renomy firmy w czasach zarazy, czyli rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o wystąpieniu koronawirusa w zakładzie przedsiębiorstwa.

Ochrona dóbr osobistych i renomy firmy w czasach zarazy, czyli rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o wystąpieniu koronawirusa w zakładzie przedsiębiorstwa to zagadnienie, które nabiera na aktualności, szczególnie wobec kolejnych ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych w ramach walki z szerzącą się epidemią. Obecna sytuacja na świecie związana pandemią choroby COVID-19 wywoływanej wirusem SARS-COV-2 skutkuje wieloma utrudnieniami w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy w całej Europie i nie tylko mierzą się aktualnie z wprowadzanymi na ogromną skalę ograniczeniami i wiszącym w powietrzu widmem kryzysu ekonomicznego, ale jak się okazuje, nie są to ich jedyne zmartwienia. Pomówienie przedsiębiorcy, że na terenie jego zakładu miało miejsce zakażenie nowym koronawirusem może doprowadzić działalność gospodarczą do poważnego spadku obrotów, a co za tym idzie zysków, odstraszając zarówno klientów, jak i kontrahentów przedsiębiorcy. Osoba odpowiedzialna za rozpowszechnianie takich informacji zdecydowanie w ten sposób dopuszcza się naruszenia norm, toteż przedsiębiorca będący ,,ofiarą’’ owego pomówienia korzysta z ochrony na gruncie przepisów prawa. Jak najbardziej aktualne jest zatem takie zagadnienie jak ochrona dóbr osobistych i renomy firmy w czasach zarazy, czyli rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o wystąpieniu koronawirusa w zakładzie przedsiębiorstwa. Przeanalizujmy więc, z jakimi konkretnie naruszeniami mamy do czynienia w omawianej sytuacji.

Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji jako czyn nieuczciwej konkurencji

Swoiste ,,wprowadzanie w obieg’’ przez przedsiębiorcę informacji o wystąpieniu przypadku zakażenia wirusem SARS-COV-2 w zakładzie innego przedsiębiorcy stanowi czyn nieuczciwej konkurencji w myśl ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Regulacja ta ma na celu ochronę przedsiębiorców przed nieuczciwymi praktykami ze strony ich kolegów po fachu, ale także przed szkodliwym dla nich działaniem osób trzecich. Stwarza ona wiele możliwości dochodzenia swoich praw do niezakłóconego prowadzenia działalności gospodarczej zgodnie z zasadami współżycia społecznego i społecznej gospodarki rynkowej.

Punktem wyjścia do rozważań na ten temat jest art. 3 ust. 1 przedmiotowej ustawy, stanowiący, że:

,,Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.’’

Przepis ten statuuje przesłanki, jakie muszą zostać spełnione, aby dane zachowanie zakwalifikować jako czyn nieuczciwej konkurencji, a co za tym idzie, aby pociągnąć jego sprawcę do odpowiedzialności na gruncie rzeczonej ustawy. Warto podkreślić, że ustawa nie jest jedynie instrumentem dochodzenia odszkodowania za już poniesione straty, lecz daje przedsiębiorcy swego rodzaju ekwipunek do samoobrony już na etapie narażenia na wystąpienie negatywnych konsekwencji czynów mających na celu ugodzenie w jego interesy.

Czyn będący tematem niniejszego artykułu został wprost zakazany w art. 14 ust. 1 u.z.n.k., który stanowi:

,,Czynem nieuczciwej konkurencji jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody.’’

 Takie informacje stanowić będą zarówno rozpowszechnianie informacji nieprawdziwej, jak i informacji prawdziwej, acz niepełnej, mogącej wywołać wprowadzający w błąd skutek. Zatem z ochrony na gruncie u.z.n.k. korzystać będzie mógł również przedsiębiorca, który został pomówiony np. o to, że jego przedsiębiorstwo zostało sparaliżowane w wyniku wystąpienia przypadku zakażenia nowym koronawirusem, podczas, gdy kwarantanną została objęta jedynie część pracowników, co niekoniecznie skutkuje zaprzestaniem produkcji bądź świadczenia usług. Czynu tego może dopuścić się zarówno inny przedsiębiorca (i to niekoniecznie pozostający w stosunku konkurencji do poszkodowanego jego zachowaniem), jak i jego pracownik, byleby działał on w określonym ustawą celu, przy czym pojęcie korzyści i szkody należy rozumieć szeroko, jako uszczerbek bądź przysporzenie o charakterze majątkowym i niemajątkowym. Co istotne, ustawodawca nie stawia znaku równości pomiędzy rozpowszechnianiem a upublicznianiem. Czynem niedozwolonym, o którym mowa będzie jakiekolwiek bezprawne przekazywanie informacji nakierowanych na określony cel. Z naruszeniem przedmiotowego przepisu będziemy mieli w sytuacji, gdy sprawca zdając sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji swojego działania, co najmniej na nie się godzi. W przeciwnym razie pokrzywdzonemu nieuczciwym zachowaniem przysługuje ochrona na podstawie wyżej wspomnianego art. 3 u.z.n.k., a także na gruncie kodeksu cywilnego, o czym będzie mowa poniżej, która to ochrona realizowana jest w drodze powództwa przed sądem cywilnym, a przypadku gdy obie strony są przedsiębiorcami – gospodarczym.

Omawiane zachowanie może skutkować również odpowiedzialnością karną na gruncie art. 26 przedmiotowej ustawy. Rzeczony przepis statuuje dwa wykroczenia zagrożone sankcją grzywny bądź aresztu: po pierwsze, pomawianie w celu szkodzenia przedsiębiorcy oraz, po drugie, rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości w celu przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim. Owa korzyść może mieć charakter majątkowy albo osobisty. Ta postać odpowiedzialności wymaga jednak zaistnienia nieco innych okoliczności. Przede wszystkim nie ma znaczenia, kim jest osoba rozpowszechniająca rzeczone informacje, bowiem za takie wykroczenie odpowie każdy kto się tego dopuścił. Irrelewantne jest również to, czy udało mu się osiągnąć zamierzony skutek, a więc, czy upragniona korzyść bądź szkoda faktycznie wystąpiła. Z drugiej jednak strony, ukarany zostanie jedynie sprawca, który działał w zamiarze bezpośrednim, a zatem chciał popełnić ten czyn w określonym celu. Co więcej, tym przypadku przymiot „rozpowszechniania” cechuje działanie, które określone treści udostępnia ogólnie, a więc z możliwością dotarcia do nieograniczonej liczby osób. Należy mieć na uwadze, że ściganie takiego wykroczenia następuje na żądanie pokrzywdzonego.

Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji jako zniesławienie w myśl kodeksu karnego 

Omawiane zachowanie może także wypełnić znamiona występku zniesławienia z art. 212 k.k., bowiem jest to pomówienie mogące narazić przedsiębiorcę na utratę zaufania potrzebnego dla jego działalności. Zgodnie z przedmiotowym przepisem takiemu oszczercy grozi kara grzywny albo ograniczenia wolności. Zagrożenie sankcją wzrasta nawet do pozbawienia wolności w wymiarze roku w przypadku, gdy rozpowszechnianie nastąpiło za pomocą środków masowego komunikowania. Co więcej, sąd w razie skazania za takie przestępstwo może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego albo wskazanej w ustawie instytucji. Podobnie jak w przypadku omawianych powyżej instytucji, ze zniesławieniem będziemy mieli do czynienia niezależnie od tego, czy skutek w postaci utraty zaufania w odbiorze społeczeństwa nastąpił. Kodeks karny stanowi bowiem o narażeniu, zatem jest ono wystarczające do wypełnienia znamion owego przestępstwa. Ponadto, oszczercze pomówienie będzie nielegalne także niezależnie od tego, czy będzie ono publiczne czy też niepubliczne. Niemniej jednak prawdziwe niepubliczne pomówienie nie jest czynem przestępnym. Należy mieć na uwadze, że ściganie takiego występku następuje z oskarżenia prywatnego, wobec tego w przypadku chęci poszukiwania ochrony na gruncie wspomnianego przepisu ochrona dóbr osobistych i renomy firmy wiąże się z potrzebą sporządzenia i wniesienia do sądu prywatnego aktu oskarżenia.

Ochrona dóbr osobistych i renomy firmy w myśl prawa cywilnego

Niezależnie od powyższych regulacji, z pomocą poszkodowanym przedsiębiorcom przychodzi kodeks cywilny, który chroni nie tylko interesy człowieka o charakterze majątkowym, lecz także zapewnia ochronę przed naruszeniami konstytucyjnych wartości takich jak np. godność, cześć, wolność. Ochrona dóbr osobistych i renomy firmy realizowana jest m.in. poprzez stosowanie art. 23 k.c. stanowiącym o tym, że dobra te pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach oraz art. 24 k.c. ustanawiającym możliwość żądania zaniechania takich naruszeń, usunięcia ich skutków oraz odpowiedniego zadośćuczynienia, jak również dopuszczalność dochodzenia odszkodowania za wywołane naruszeniem szkody majątkowe. Przepisy te zgodnie z art. 43 k.c. stosuje się odpowiednio do osób prawnych, a więc będzie z nich korzystał niemal każdy przedsiębiorca.

Rozpowszechnianie fałszywych informacji o rzekomym wystąpieniu przypadku zakażenia SARS-COV-2 w zakładzie przedsiębiorstwa stanowi naruszenie renomy firmy, a także prawa do niezakłóconego czerpania zysku z działalności gospodarczej. Wobec tego, przedsiębiorca będący ,,ofiarą’’ takiego pomówienia może żądać zaprzestania rozpowszechniania tej informacji, odpowiedniego jej zdementowania, opublikowania odpowiedniego oświadczenia przez osobę odpowiedzialną za jej rozpowszechnienie oraz zadośćuczynienia w formie pieniężnej, czy też przekazania odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny. Ponadto, co równie istotne, przedsiębiorca, który w wyniku rozpowszechnienia tego rodzaju informacji doznał szkody majątkowej, może dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych przewidzianych w Kodeksie cywilnym. Realizacja powyższych uprawnień odbywa się na drodze sądowej.

Pandemia choroby COVID-19 już w momencie pisania niniejszego artykułu wywołała szereg niespotykanych dotychczas problemów, z którymi muszą borykać się przedsiębiorcy. Stwarza ona mnóstwo możliwości na naruszenie zasad wolnego rynku i uczciwej konkurencji. Ochrona dóbr osobistych i renomy firmy nie jest eliminowana wraz z pojawieniem się powszechnego zagrożenia w postaci epidemii, a sama epidemia nie usprawiedliwia w żaden sposób rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Warto więc już dziś zastanowić się, w jaki sposób przeciwdziałać tego typu naruszeniom i rozważyć skorzystanie z profesjonalnej pomocy w razie ich wystąpienia.

Prawnik

Dominika Kiełbas

 

Znajdź nas:

Upadłość konsumeta. Koronawirus

Upadłość konsumenta to może być temat numer jeden, gdy okaże się, że obecny kryzys epidemiologiczny nie zostanie opanowany szybko i skutecznie. Drastycznie zmieniająca się sytuacja w gospodarce, zarówno polskiej, jak i ogólnoświatowej, każe nam już teraz szukać odpowiedzi na najistotniejsze pytania dotyczące tego jak to epidemia koronawirusa wpłynie na nasze życie w najbliższym czasie i jakie będą skutki dalekosiężne, albo inaczej co będzie z naszymi zobowiązaniami cywilnoprawnymi, tak względem osób fizycznych jak i innych podmiotów występujących na rynku, gdy nie będziemy w stanie ich spełniać? Czy na upadłość będzie miała wpływ epidemia koronawirusa? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w tym tekście. Postaramy się jako profesjonalna Kancelaria Adwokacka przedstawić zmiany wynikające z ostatnich dni.

Aktualnie w sieci huczy od kolejnych doniesień związanych z zarażeniami koronawirusem, a nowe dane pojawiają się z minuty na minutę. COVID-19, bo tak określany jest wirus jako jednostka chorobowa, w przeciągu ostatnich dni wywołała falę decyzji

Znajdź nas: