Zdjęcie w tle

Ochrona dóbr osobistych znanych artystów

 

Quebonafide vs. Fabijański – czy artyści naruszyli swoje dobra osobiste? Czyli spór prawny, którego nie było

Wolność słowa, wolność religijna, wolność prasy i druku to ważne aspekty wolności stanowiącej wartość nadrzędną dla współczesnego społeczeństwa złożonego z osób  uważających się za indywidualistów. Wśród nich ważną rolę spełnia wolność ekspresji artystycznej, jakże ważnej nie tylko dla artystów, ale i ich odbiorców. Nie brak jednak przykładów, kiedy ta właśnie wolność koliduje z innymi istotnymi dla nas prawami. Od słynnego popisu z wykorzystaniem Biblii jednego z wokalistów popularnego zespołu minęło już kilka lat, a jednak problem pozostaje nadal aktualny, nabierając jednocześnie coraz to nowych aspektów. Niedawno cały Internet zatrząsnął się na wieść o sporze między ikoną sceny raperskiej Quebonafide a znanym aktorem Sebastianem Fabijańskim, który jako artysta wszechstronny postanowił się przekwalifikować i zostać kolegą po fachu Kuby Grabowskiego. Niezależnie od tego, czy cała sytuacja stanowi swoistą akcję marketingową, czy panowie naprawdę postanowili komentować nawzajem swoje umiejętności, zaistniała sytuacja stwarza ciekawe pole do rozważań na temat dopuszczalnej krytyki, wykorzystania wizerunku i w ogóle kwestii ochrony dóbr osobistych w show biznesie, w którym sam człowiek staje się poniekąd wytworem własnej fantazji. Przyjrzyjmy się zatem czysto teoretycznie, czy w przypadku konfliktu na linii Fabijański – Quebonafide doszło do naruszenia dóbr osobistych. 

Medialny konflikt – jakie dobra mogli naruszyć artyści?

Wieść gminna niesie, że cała historia zaczęła się już jakiś czas temu, kiedy to Sebastian Fabijański pozwolił sobie na skomentowanie utworu Grabowskiego pt. ,,Candy’’. Opinia do pochlebnych jak wiadomo nie należała. Aktor stwierdził, że nie rozumie, kim artystycznie jest Quebonafide, który uchodzi za jednego z najlepszych raperów w Polsce i jego zdaniem potrafi nagrać świetny kawałek, ale nie brak w jego dyskografii przysłowiowych paździerzy. Nie wiadomo, do której kategorii Fabijański zaliczył utwór ,,szybienicapestycydybroń’', w której kilka wersów zostało skierowanych bezpośrednio do niego i stanowiło odpowiedź na jego zarzut do Quebo, prawdopodobnie nie był jednak szczególnie zadowolony z takiego rozwoju wydarzeń, bowiem w programie ,,hejt park’’ zarówno wizualnie, jak i werbalnie odniósł się rapera i jego dzieła. Pierwszą wypowiedź Fabijańskiego można by rozważać w kategorii naruszenia godności osobistej i dobrego imienia muzyka. Podobnie zresztą kwalifikowalibyśmy pozostałe z zachowań obu artystów, ale chyba wszyscy intuicyjnie wyczuwamy, że konkluzja będzie sprowadzała się do stwierdzenia, że z takim naruszeniem do czynienia nie mamy. Wyjaśniamy więc, o co chodzi i dlaczego Aktor zamiast pozwu dostał fragment piosenki. 

Dobra osobiste – z czym to się je?

Godność osobista zgodnie z ugruntowanym poglądem jest wewnętrznym wyobrażeniem człowieka o własnej wartości oraz oczekiwaniem szacunku ze strony innych ludzi, natomiast o dobrym imieniu mówimy mając na myśli zewnętrzną cześć obejmującą opinię, jaką o człowieku mają inne osoby. Nie da się ukryć, że performerzy w swoich wystąpieniach zakwestionowali rzeczone wartości. Zwróćmy jednak uwagę na to, jaka jest istota dóbr osobistych. Ich konstrukcja prawna opiera się na obiektywnej koncepcji odwołującej się do norm pozaprawnych. Wobec powyższego, granice owych dóbr wyznaczane są przez panujące w danym społeczeństwie zwyczaje, w związku z czym będą one podlegały pewnym przesunięciom na przestrzeni lat i zmian cywilizacyjnych. Ponadto, kodeks cywilny wprost stanowi: Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Wynika z tego jasno, że niektóre z naruszeń bezprawne nie będą, więc jako czynności w pełni legalne nie będą podlegały reżimowi przepisów, o których mowa.

,,Nie zbrudziłbym telefonu tym tekstem’' – dopuszczalna krytyka

Wszyscy są równi wobec prawa, co nie oznacza bynajmniej, że prawo nie różnicuje ochrony przez wzgląd na sytuację danego podmiotu. Wobec osób publicznych przy ocenie ewentualnych naruszeń dóbr osobistych należy stosować inną miarę aniżeli wobec osób prywatnych, granice dopuszczalnej krytyki w stosunku do tych osób oraz ich działalności są szersze, aniżeli wobec osób nieprowadzących takiej działalności ich odporność na krytykę jest i musi być podwyższona. Takie różnicowanie zakresu ochrony dóbr osobistych w stosunku do osób pełniących rolę publiczną stanowi jedną z podstawowych zasad w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na gruncie art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także ugruntowany nurt w polskim orzecznictwie. Nie sposób zaprzeczyć, że Quebonafide jako kultowa już postać polskiej sceny muzycznej jest osobą publiczną. Krytyka, nawet stanowcza i publiczna, jednego z jego utworów jest zatem dopuszczalna.

,,Raperzy rozumiem, ale … Fabijański?’’ – wolność ekspresji artystycznej

Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, jeśli chodzi o bezpośrednie wskazanie z nazwiska Sebastiana Fabijańskiego w utworze ,,szubienicapestycydybroń’’. W tym przypadku raper postanowił naruszyć cześć aktora w znacznie bardziej dotkliwy sposób. Na wstępie zarzucił mu zazdrość wobec siebie i jednocześnie zakwestionował talent w dziedzinie, w której przecież stawia on właśnie pierwsze kroki. Następnie skwitował jego profesję brakiem predyspozycji do innych rzeczy i zamknięciem umysłu. W dodatku zrobił to w utworze, który od początku miał bić rekordy popularności, co zresztą się udało. Mając jednak na uwadze wskazany w jednym z poprzednich akapitów charakter dóbr osobistych, należałoby odpowiedzieć sobie na jeszcze jedno pytanie; Czy krytyczne odnoszenie się do siebie nawzajem w środowisku raperskim nie stało się już zwyczajem, a wręcz swoistą normą? Bezspornie przyznajemy dopuszczalność bezpośredniej krytyki (oczywiście w granicach dobrego smaku) felietonom dziennikarskim. Tymczasem utwory muzyczne zwłaszcza tego rodzaju cieszą się jeszcze większą swobodą, bowiem taki jest ich charakter. Przykładowo od lat znane są bitwy freestylowe, w których spontaniczne odnoszenie się do siebie nawzajem, często w sposób niezbyt przychylny, jest miarą zwycięstwa bądź przegranej. Podążając tym tropem, zdaje się, że bylibyśmy w stanie uznać wersy Quebo za mieszczące się w granicach dopuszczalności.

,,Przepraszam za mojego brata’’ – karykatura

Wisienką na torcie był występ Fabijańskiego w ,,Hejt Parku’’, gdzie przyszedł przebrany za brata bliźniaka rapera. W tym miejscu wypada przywołać wprowadzony nowelizacją z 2015 r. przepis ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: 

Art. 291 Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Karykatura jest formą przejaskrawionego sposobu przedstawiania postaci, wydarzeń, polegająca na ośmieszającym wyolbrzymianiu charakterystycznych cech; przejawia się w zniekształcaniu, wykrzywianiu właściwego, naturalnego charakteru czegoś lub kogoś, wręcz deformacji, zatem przedstawienie, jakie urządził nam aktor i zarazem początkujący raper można uznać za formę emanacji wolności artystycznej w postaci karykatury.

Przedstawiona analiza teoretyczno-prawna sporu celebrytów pokazuje, jak elastyczne potrafią być przepisy, które z jednej strony zapewniają szeroką ochronę przeciętnemu obywatelowi, a z drugiej dozwalają na większą swobodę w odniesieniu do osób publicznych, czy też do utworów artystycznych. Poszanowanie swoich praw nie musi bowiem zawsze oznaczać powstrzymania się od negatywnego komentarza czy też ograniczenia ekspresji artysty.

prawnik

Dominika Kiełbas

Masz jakieś pytania związane z tym, co przeczytałeś? Napisz do nas, chętnie na nie odpowiemy!





    Zobacz wszystkie dobre porady

    Głośne sprawy

    Tak media piszą o sprawach, które prowadziliśmy

    Państwo w państwie – Jacek Wach

    11 stycznia 2015. Wracamy do sprawy Jacka Wacha, skazanego na dożywocie za zabójstwo Tomasza Sadowskiego. Sąd Najwyższy 21 listopada 2014 roku uchylił jego wyrok dożywocia i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Gdy w 1999 roku w Jeziorze Pluszne znaleziono poćwiartowane zwłoki, śledczy uznali, że to Tomasz Sadowski. Uznali także, że został zamordowany. Wyrok za zabójstwo usłyszał Jacek Wach, który od początku się nie przyznawał…

    Czytaj całość

    Pomylone ciała

    – To jest sytuacja z całą pewnością bez precedensu, sytuacja, której polski wymiar sprawiedliwości wcześniej nie odnotował – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.

    W kwietniu 1999 roku w Suwałkach zaginął Tomasz Sadowski. Policja przez długi czas nie mogła znaleźć mężczyzny, ale podejrzewała, że został zamordowany. Kiedy po 4 miesiącach w Jeziorze Pluszne znaleziono poćwiartowane zwłoki mężczyzny, uznano że jest to właśnie ciało Sadowskiego.

    Czytaj całość

    Sprawców morderstwa zdradził miłosny list?

    32-letni Stanisława F. zginął we wsi Sobota w nocy z 17 na 18 października 1991 roku. Jego zwłoki znalazła żona Ewa. Sprawę zgłosiła śledczym. Powiedziała, że doszło do napadu, którego mieli dokonać nieznani sprawcy.

    Prowadzone wówczas postępowanie nie dało odpowiedzi na pytanie, kto zabił mężczyznę. Sprawa została umorzona, a sprawcy pozostali na wolności. Do czasu, aż nad zabójstwem z 1991 roku pochylili się funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

    Czytaj całość

    Przełom w sprawie sprzed 18 lat. Wrobieni w morderstwo?

    – Liczymy się z tym, że nikt do tej pory nie podchodził do tego problemu od strony prawa cywilnego, ale uważamy, że ktoś musi pierwszy spróbować i udowodnić swoje racje w ten właśnie sposób – mówił TVP.info mecenas Jakub Orłowski, partner w kancelarii „Orłowski & Mikuliszyn”, która pozwała Roberta T. o pomówienie Marcina i Krzysztofa.

    Czytaj całość

    Precedens w polskim sądownictwie. W środę rusza proces

    Sąd Okręgowy w Olsztynie zaplanował na środę rozpoczęcie procesu Jacka Wacha, który przed laty mylnie został skazany na dożywocie. Wach, który po 15 latach wyszedł ostatnio z więzienia, ma się stawić w sądzie i – jak powiedział jego adwokat – „nie powinien blokować sprawy”.

    Czytaj całość

    Był skazany na dożywocie, został uniewinniony od zarzutu zabójstwa. Sąd: precedens dla polskiej kryminalistyki

    Bez udziału publiczności – jak tłumaczono, ze względów epidemicznych – odbywał się proces Jacka Wacha, ogłoszenie wyroku i jego uzasadnienie. Sąd Okręgowy w Olsztynie uniewinnił w czwartek mężczyznę od zarzutu zabójstwa, za co kilkanaście lat temu został on skazany na dożywocie. Sąd jednocześnie skazał Wacha na 10 lat więzienia za porwanie. Wyrok nie jest prawomocny.

    Czytaj całość

    Lampy warte 14 mln zł. Wrocławska spółka oszukała wojsko?

    Blisko 14 mln zł miało stracić Ministerstwo Obrony Narodowej na umowach zawieranych z wrocławską spółką produkującą lampy do radarów, w które wyposażona jest nasza armia. Zdaniem prokuratury firma sprzedawała resortowi obrony lampy wytworzone częściowo z używanych podzespołów, które przeznaczono do utylizacji. Pięć osób usłyszało w tej sprawie 14 zarzutów. Oskarżeni nie przyznają się do winy. – Te zarzuty nie mają kompletnie uzasadnienia – przekonywał dziś przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu Jan Z.

    Czytaj całość

    Kancelaria adwokacka Orłowski & Mikuliszyn
    ul. Pawła Włodkowica 10/7, 50-072 Wrocław
    bydynek Wall Street House

    Zobacz na mapach Google